autor bloga
Jarosław Wyrozębski


RSS
niedziela, 01 kwietnia 2012
Stoicki spokój Radwańskiej kluczem do wielkiego zwycięstwa
Z dobrym nastawieniem przystąpiła Agnieszka Radwańska do gry przeciwko Marii Szarapowej w finale turnieju WTA Miami. Widać było pewność siebie i wolę walki. Prowadziła otwartą grę, przyjmowała wymiany. Starała się często zmieniać charakter uderzeń. W siódmym gemie Rosjanka miała breakpoint, ale Polka wyszła z tego drobnego zagrożenia bez problemu. Sposób prowadzenia gry, w tym pełna poświęcenia defensywa była bardzo wyczerpująca dla Agnieszki. Przyznam, że obawiałem się ,czy wytrzyma takie obciążenie do końca meczu. Ale Agnieszka dawała radę i nadal demonstrowała dużą pewność siebie. Widać, że  praca z trenerem Wiktorowskim daje dobre rezultaty.



Ze zdziwieniem zauważyłem, że Maria przyjęła grę Agnieszki tzn. nie skracała wymian, grała z małym ryzykiem, na atak decydowała się dopiero w stuprocentowych sytuacjach. Nie zawsze to się jej opłacało.
Natomiast Agnieszka, przy drugim serwisie Rosjanki często wchodziła w kort, prowokując ją do ryzykownego zagrania, tym samym do błędu.
Przy wyniku 5:4 Agnieszka była o dwie piłki od wygrania seta, ale Maria wygrywając „ważne punkty” wyszła na 5:5. Przy wyniku 6:5 serwująca Rosjanka straciła trzy punkty. Tym samym Agnieszka zyskała trzy breakpointy. Trzeciego zamieniła z dużą pomocą Rosjanki na wygraną pierwszego seta.
Drugi set znowu rozpoczęła Polka. Męczyła się mocno ze swoim serwisem, ale w końcu udało się. Było 1:0.  Następnie serwowała Masza. Agnieszka bardzo słabo returnowała. Nasza najlepsza tenisistka praktycznie nie ma returnu. To obecnie największy jej problem.
Po bardzo słabym woleju Agnieszka poszła do siatki, Szarapowa ją minęła, zrobiło się 1:1. Mimo kiepskiego zagrania, Agnieszka zupełnie nie straciła pewności siebie i wygrała na sucho kolejnego gema. Kolejne gemy tenisistki wygrywały bez przełamania. Przy wyniku 3:2 Szarapowa zaczęła grać „swój tenis”. Zrobiło się 3:3. Następnie błędy Agnieszki dodały Rosjance siły. Tak wzmocniona Masza, świetną grą zdobyła breakpoint. Przy dużej dawce szczęścia Agnieszce udało się go obronić, zrobiło się 4:3. W kolejnym gemie Agnieszka miała 30:0, ale nie wykorzystała tego. Masza znowu wyrównała na 4:4.
Następny, łatwy gem Agnieszki przyniósł wynik 5:4. I w tym momencie rozpoczął się dramat Marii Szarapowej. Widząc naprzeciwko siebie całkowicie wyluzowaną Agnieszkę, Rosjanka zagrała z dużym ryzykiem. Nasza najlepsza tenisistka świetnie się broniła. W końcu Agnieszka zdobyła dwa breakpointy. Wygranie jednego z nich mogło dać naszej najlepszej tenisistce mistrzostwo. I tym razem Agnieszce pomogła piękna Maria. Popełniła błąd, który dał Agnieszce tytuł – wygraną w turnieju WTA Miami 7:5, 6:4, a nam kibicom polskiego tenisa wielką radość!



Agnieszka Radwańska wygrała mecz siłą spokoju. Tym razem nie przeszkadzały jej nawet dźwięki wydawane przez  przeciwniczkę, wzmacniające efekt uderzania piłek. :)))
Trudno powiedzieć, że Agnieszka prowadziła grę w tym meczu, ale na pewno panowała nad sytuacją. Była opanowana, skoncentrowana i skutecznie się broniła. To efekt świetnego przygotowania do meczu, to również efekt dobrej taktyki. Jak sadzę, to wszystko wzięło się z wielkiej fachowości i autorytetu trenera Wiktorowskigo.
Gratuluję Agnieszce życiowego sukcesu a Marii osiągnięcia finału w turnieju WTA Miami 2012.
09:43, tojarek
Link Komentarze (1) »
sobota, 17 marca 2012
Czy Andżelika Kerber i Viktoria Azarenka podniosą jakość światowego tenisa?
Od dawna mówi się o kryzysie damskiego tenisa. Poziom gry tenisistek nawet z pierwszej dziesiątki pozostawia wiele do życzenia. Wiadomo, że damski tenis rządzi się swoimi prawami. Głównie dlatego, że większość zawodniczek nie jest w stanie utrzymać formy na dobrym wysokim poziomie. Niestabilność formy może dotyczyć dnia, godziny a nawet minut. Wielokrotnie możemy obserwować jak zmienia się forma tenisistki w trakcie gry i nie zawsze zależy to od wysiłku.
Zdają sobie z tego sprawę same tenisistki, te bardziej doświadczone skutecznie wykorzystują te sytuacje. Przebijają piłki na drugą stronę czekając na to aż przeciwniczka zacznie popełniać błędy, w ten sposób chcą załapać się na grę. Mistrzynią w tym jest nasza najlepsza tenisistka Agnieszka. Ona sama, nie posiadając uderzeń kończących, nie dysponując również returnem oraz możliwością skutecznego kontrowania, jest w stanie odczytywać aktualną dyspozycję przeciwniczki i wyciągać z tego właściwe wnioski. Niestety, taki tenis w odbiorze kibica wygląda fatalnie. Można umrzeć z nudów.
To jest właśnie tenis w kryzysie!
Na szczęście mamy pierwsze oznaki poprawy poziomu gry pań. Najlepszym dowodem na to był półfinałowy mecz Viktorii Azarenki i Andżeliki Kerber w Indian Wells.



Ten mecz mógł zadowolić najbardziej wymagających  kibiców tenisa ziemnego. Było w nim wszystko. Wspaniała gra ofensywna i defensywna, wielka wola walki i taktyka. Nie brakowało również popisów gry technicznej i  niezłego serwisu.



W tej grze na pewno nie było kunktatorstwa i czekania na kontuzje przeciwniczki…
Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni (w tym wypadku dwie), jednak mam nadzieją, że rywalizacja tych pań spowoduje stopniową poprawę poziomu światowego tenisa, a fanom tenisa przyjdzie oglądać nie tylko sylwetki pięknych tenisistek, ale również emocjonować się walką na korcie. Na pewno do tej właściwej rywalizacji dołączą inne np. Goerges, Lisicka, Hampton, Haleb. Mam nadzieję, że Viktoria Azarenka i Andżelika Kerber wskażą pozostałym tenisistkom kierunek, w którym powinien rozwijać się tenis.
15:23, tojarek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 marca 2012
Turniej ATP Masters Indian Wells 2012, pojedynek Kubota z Roddickiem.
Łukasz Kubot przystąpił do gry przeciwko Roddickowi z dobrym nastawieniem. Jego mowa ciała przekazywała nam i przeciwnikowi ‘jestem w świetnej formie, chcę wygrać’.
To nastawienie dawało pozytywne efekty.  Dynamiczna ofensywna gra toczyła się pod dyktando Polaka. Niemal w każdym gemie serwisowym Amerykanina Łukasz miał breakpointy. Jedynie dobra dyspozycja serwisowa Andiego dawała mu możliwość wyjścia z opresji. Roddick zupełnie nie radził sobie z returnowaniem mocnych, jak również tych słabszych, drugich serwisów Łukasza.
Natomiast przeciwnie było u naszego tenisisty.



Świetnie returnował,  bardzo dobrze kontrował niezbyt częste ataki. Ta wyraźna przewaga Łukasza zmaterializowała się, kiedy przy kolejnym breakpoincie Andy popełnił podwójny błąd serwisowy.
Dalsza pewna gra Polaka dała mu zwycięstwo w secie 6:4.

W drugim secie Amerykanin zmienił taktykę, zaczął kontrować, returnować bardziej miękko. To trochę zdezorientowało Łukasza. Musiał on wtedy atakować własną siłą, a nie siłą przeciwnika. Roddickowi udało się nawet przełamać naszego najlepszego tenisistę. Ale Łukasz zaraz odrobił straty. Wyglądało, że Amerykanin czuje się na korcie coraz pewniej. Tym razem kilkukrotnie przychodziło Kubotowi bronić breakpointów. Ale w drugim secie Łukasz dalej utrzymywał swoją grę na wysokim poziomie. Przy stanie 4:4 zdobył breakpointa i wykorzystał go! Zrobiło się 5:4 dla Łukasza. Polak był już o jeden gem od zwycięstwa. Niestety, przyszło rozluźnienie lub trema przed wygraną, co spowodowało, że serwis Łukasza przestał funkcjonować. Zrobiło się 5:5. Tenisiści dotarli do tiebreaka. Było trochę nerwówki, ale to Roddick wygrał seta. :(

Trzeci set rozpoczął się od długiego zaciętego gema, w którym Amerykanin przełamał naszego tenisistę. Na szczęście, świetnie grający w całym meczu Łukasz znowu odrobił stratę. Niestety gra Amerykanina stawała się coraz lepsza. Serwisy Łukasza już  nie robiły na nim specjalnego wrażenia. Brawurowe returny kilkakrotnie mijały naszego tenisistę. Kubotowi udało się jeszcze doprowadzić w trzecim secie do wyniku 3:2. Ale to było już wszystko, co mógł zrobić. Rozpędzony Roddick dokończył trzeci set – mecz 6:3.



Mimo przegranej Łukasza, jestem bardzo zadowolony z postawy naszego najlepszego tenisisty. Trochę martwi mnie fakt, że w trzecim secie musiał korzystać z pomocy medycznej. Mam nadzieję, że to przejściowe problemy, które nie będą miały wpływu na grę w następnych turniejach.
13:24, tojarek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2012
To jest wielki sukces polskiego tenisa
Wszyscy polscy miłośnicy tenisa cieszą się z sukcesów Agnieszki Radwańskiej. Ciszę się i ja, chociaż przyznam, że oczekiwałem, że finał W Dubaju rozgrywany pomiędzy piękną Julią i naszą Agnieszką będzie bardziej zacięty.
Oczywiście, trochę walki było. Nawet sama Agnieszka zaliczyła kilka efektownych akcji ofensywnych. Julia Goerges miała ich trochę więcej, ale często niepotrzebne ryzyko kończyło się błędami.
U Agnieszki zwykle przeważało czekanie na błąd przeciwniczki i to taktycznie było uzasadnione. Jednak na podkreślenie zasługuje fakt, że w ważnych momentach meczu Agnieszka decydowała się na pełną poświecenia obronę i to właśnie było kluczem do zwycięstwa.



Mam trochę niedosyt. Brakowało mi zaciętych wymian, ale jest wygrana Agnieszki, jest również awans w rankingu WTA, a to sukces niebagatelny. To jest wielki sukces polskiego tenisa.
Wszyscy jednak wiemy, że sukces ten powstawał, kiedy większość czołowych zawodniczek jest kontuzjowana lub ma różne problemy zdrowotne. Mimo wszystko to dobrze, że Agnieszka przytomnie potrafiła wykorzystać tę sytuację.

Są jednak pewne zachowania naszej najlepszej tenisistki, których nie rozumiem. Nie wiem dlaczego grając z zawodniczkami znacznie słabszymi od siebie usiłuje je deklasować – „odesłać do domu na rowerze”, a wystarczyłoby tylko wygrać i oszczędzać siły do dalszej gry. Najczęściej w tenisie wystarczy wygrać mecz, nieważny jest stosunek wygranych gemów.
Czy Agnieszka leczy w ten sposób  jakieś swoje kompleksy?

Obecnie Agnieszka przyjęła rolę gwiazdy w turnieju niskiej rangi w Kuala Lumpur, tuż przed turniejem w Indian Wells. Czy to jest rozsądnie? Nie sadzę!
11:50, tojarek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lutego 2012
Andżelika Kerber wygrywa w Paryżu
Sporą niespodziankę zrobiła Niemka polskiego pochodzenia Andżelika Kerber (WTA 27) wygrywając turniej w Paryżu. Andżelika w drodze do finału pokonała Lucie Šafárovą (WTA 28), Monicę Niculescu (WTA 32), oraz Marię Szarapową (WTA 3). W finale stoczyła zacięty trzysetowy mecz z rodaczką gospodarzy Marion Bartoli (WTA 7). Pomimo silnego dopingu francuskiej publiczności dla Marion, Niemka polskiego pochodzenia ze stoickim spokojem wygrała turniej jak na wytrawną tenisistkę przystało.



Kerber ma znakomite warunki fizyczne i dobrą kondycję. To dawało jej oczywistą przewagę nad przeciwniczkami, z którymi spotkała się w Paryżu.
Silne nogi Andżeliki pozwalają jej swobodnie biegać po korcie, jednocześnie dają mocne podparcie przy wykonywaniu silnych uderzeń, a wspaniała kondycja pozwala jej na swobodne prowadzenie wymian.
Andżelika stabilna mentalnie, nie traci koncentracji i nieźle serwuje w całym meczu. Duża odporność psychiczna pozwala jej na dobrą grę ważnych piłek.
Te wszystkie cechy predysponują ją do osiągnięcia wielkiej kariery w tym pięknym sporcie.
20:41, tojarek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 stycznia 2012
Agnieszka w ekspresowym tempie w ćwierćfinale Australian Open
Ćwierćfinały, to  moment w którym turniej Australian Open wchodzi w najciekawszą fazę. O prawo do gry w ćwierćfinałach spotkały się Julia Goerges z Agnieszką Radwańską. Mecz tych sympatycznych pań trwał tylko 54 minuty. Łatwo przyszła wygrana Agnieszce (6:1,6:1).



Tym razem piękna Julia wyszła tylko lepiej na fotografii, a na korcie wszystko wychodziło lepiej naszej tenisistce. Niemka tego dnia była wyraźnie niedysponowana, ale wynik meczu był głównie rezultatem wspaniałej postawy Agnieszki w trakcie trwania całego spotkania.
Agnieszka nie odpuszczała, była skoncentrowana, mocno zdeterminowana, walczyła  o każdy punkt.
Brawo, Agnieszka !!!
Na podkreślenie zasługuje fakt, że Radwańska wyraźnie poprawiła formę biegową. Oznacza to ni mniej ni więcej, że gra defensywna Krakowianki jest obecnie na znacznie wyższym poziomie.
Cieszę się również z tego, że u naszej tenisistki znikają fochy, gniew, demonstracje niezadowolenia, które jeszcze nie tak dawno bywały po każdej nieudanej akcji. Teraz możemy obserwować jeszcze trochę nieśmiało zaciśniętą pięść. Tzn. moc jest z nami… :)



Zaciśnięta pięść Agnieszki to może być dobry znak przed meczem z Azarenką. Ten mecz wygra tenisistka, która zachowa więcej siły. Zalecałbym Agnieszce, by w tym meczu dobrze gospodarowała swoimi siłami, to może być klucz do zwycięstwa.
Walkę o ćwierćfinał toczyła również koleżanka Agnieszki Karolina Woźniacka. Jej przeciwniczką była Jelena Jankovic. Spotkały się dwie defensorki, inaczej dwie „przebijaczki piłek”.
Karolina jakby zazdrościła Agnieszce wyniku, próbowała Jelenę odprowadzić do szatni „na rowerku”. Wygrała pierwszego seta 6:0, oczywiście nie bez wysiłku. W drugim Karolina trochę osłabła, a rywalka odżyła. Pojedynek zrobił się zacięty, niemal doszłoby do trzeciego seta. Ostatecznie skończyło się na 7:5. Karolina wygrała, ale zostawiła na korcie sporo zdrowia.
Przy okazji chciałem wspomnieć o meczu drugiej rundy AO toczonym przez Karolinę z Gruzinką Anną Tatishvili. To był najlepszy mecz kobiecy jaki widziałem do tej pory w AO 2012.
Anna w drugim secie wprowadziła grę na bardzo wysoki poziom. I to nie tylko pod wzgędem zaciętości. Długie wymiany były prowadzone z wielką siłą i z wielkim ryzykiem, piłki nierzadko trafiały w linie. To były wspaniałe emocje, to był właśnie „tenis z najwyższej półki”. Wgrała Karolina 6:1,7(7):6(4) wznosząc swój tenis na najwyższy poziom.



Wierzę w to, że jeszcze nie raz zobaczymy Annę Tatishvili i to oczywiście na znacznie lepszej pozycji rankingowej.

piątek, 20 stycznia 2012
Wreszcie dobry występ naszej tenisistki
Z dużą przyjemnością oglądałem mecz trzeciej kolejki Australian Open, w którym  Agnieszka Radwańska (WTA 8) walczyła z reprezentantką Kazachstanu, Rosjanką Galiną Woskobojewą (WTA 57).
Agnieszka przystąpiła do meczu w pełni skoncentrowana i mocno zmotywowana. Biegała do wszystkich piłek. Wyglądało jakby Radwańska była w pełni sił fizycznych i mentalnych.



Woskobojewa, tenisistka o znakomitych warunkach fizycznych (wzrost 1.83), dysponująca możliwością łatwego kończenia wymian, zmuszała Agnieszkę do ciężkiej pracy w defensywie. Ta obrona była w pełni skuteczna i w sumie to bardzo się Agnieszce opłacało. Z czasem Rosjanka straciła pewność siebie i w jej ofensywnej grze zaczęły pojawiać się coraz częściej błędy. Bywało, że Agnieszka wygrywała swoje gemy serwisowe pomimo tego, że przegrywała trzy pierwsze punkty.  Dzięki tak silnej determinacji udawało się jej odrabiać straty i wygrywać te trudne gemy.
W grze Galiny było widać coraz więcej nerwowości, popełniała błędy nawet przy łatwych piłkach. Pierwszego seta straciła jakby na własne życzenie. W drugim secie sytuacja rozwijała się podobnie.



Agnieszka była dalej nieustępliwa, grała swoja grę coraz pewniej, tylko momentami Rosjance udawało się prowadzić skuteczną grę. Ostatecznie Krakowianka zakończyła mecz trwający 1h 06 min.  wynikiem 6:2, 6:2 dając swoim kibicom dużą dawkę nadziei na następna grę.
Sądzę, że Agnieszka  wygrała ten mecz dzięki dyscyplinie taktycznej i dużej motywacji. Natomiast Galina Woskobojewa, tenisistka o bardzo dużych możliwościach i dużym potencjale posiada słabą odporność psychiczną. Przegrała, ponieważ nie potrafiła znaleźć sposobu na tak silnie zmotywowaną Agnieszkę.
piątek, 28 października 2011
To nie cud – to taktyka!
Trwa dobra passa Agnieszki Radwańskiej. Szczęśliwie zakwalifikowała się ona do mistrzostw w Stambule. Jej konkurentka do udziału w mistrzostwach - skrajnie wyczerpana  Marion Bartoli, nie była w stanie kontynuować gry w pucharze Kremla. Krecz Bartoli dał Agnieszce miejsce wśród ośmiu najlepszych tenisistek świata, a tym samym kwalifikację do udziału w mistrzostwach WTA w Stambule.
Jednak również szczęśliwa Agnieszka, po aktywnej końcówce sezonu tenisowego jest solidnie wyczerpana. Gra bardzo oszczędnie, słabo biega, jest pasywna na korcie. Zwykle czeka na błąd przeciwniczki. Tylko momentami staje do konfrontacji, do prawdziwej walki.
Tak właśnie wyglądała jej gra z będącą ostatnio w bardzo kiepskiej formie Karoliną Woźniacką. To były męczarnie na korcie. Dwie przyjaciółki prezentowały tenis, którego nie warto oglądać.
W kolejnym meczu mistrzostw Agnieszka miała za przeciwniczkę Wierę Zwonariową. Do tego meczu nasza najlepsza tenisistka przystąpiła praktycznie na „pustym baku”. W pierwszym secie Radwańska wyraźnie demonstrowała swoją niechęć do walki. Skoncentrowana Rosjanka  łatwo zdobywała punkty i wygrała tego seta bez żadnego wysiłku, popisując się pięknymi akcjami tenisowymi. Ta komfortowa dla Rosjanki sytuacja spowodowała, że straciła rytm gry, utraciła koncentrację. Zaczęła robić niewymuszone błędy, a nasza sprytna krakowianka wykorzystała tę sytuację i zakończyła drugi set na swoją korzyść. Myślę, że wszyscy kibice tenisa oglądający ten mecz pomyśleli, że teraz Agnieszka wykorzysta szansę i wreszcie zacznie grać w pełnym zakresie swoich możliwości.
Niestety, trzeci set rozpoczęła podobnie jak pierwszy – beznadziejnie. Agnieszka snuła się po korcie bez chęci do gry.
Wtedy  właśnie zaczęły się prawdziwe tenisowe szachy!
Wyluzowana Wierka zdobywała łatwo kolejne punkty. Mecz uciekał Agnieszce. Chyba wszyscy polscy kibice byli bliscy depresji. Kiedy sytuacja była już całkiem beznadziejna, Agnieszka przebudziła się. Przypomniała sobie gdzie jest i co tu trzeba robić. Zaczęła grać z wielkim poświeceniem, biegała za każdą piłką. Broniła się z niezłym skutkiem.



Ku uciesze zebranej publiczności tenis obu pań momentami bardziej przypominał popisy cyrkowe niż rozgrywki tenisowe.
Z czasem ataki Rosjanki stawały się coraz mniej skuteczne. To powodowało sporą frustrację i powrót do niecelnych zagrań.
W najbardziej emocjonujących momentach Agnieszka obroniła trzy meczbole, wygrała trzy kolejne gemy, które dały jej zwycięstwo w meczu. Publiczność dziękowała gromkim brawami i owacjami  na stojąco za tak dużą dawkę emocji.

13:46, tojarek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 października 2011
Agnieszka goni Djokovica
Trwa dobra passa Agnieszki Radwańskiej. Wygrała 10-ty z kolei mecz w cyklu rozgrywek WTA. Do rekordu Djokovica jeszcze daleko, ale mimo wszystko to jest wielki sukces.

Toray Pan Pacific Open, Tokio

1. 1 runda Agnieszka Radwańska(9) - Misaki Doi 6-1, 6-1
2. 2 runda Agnieszka Radwańska (9) - Angelique Kerber 3-6, 6-3, 6-3
3. 3 runda Agnieszka Radwańska (9) - Jelena Jankovic (8) 2-6, 6-4, 6-0
4. ćwierćfinał  Agnieszka Radwańska (9) - Kaia Kanepi 6-2, 7-6 (9-7)
5. półfinał  Agnieszka Radwańska (9) - Victoria Azarenka (3) 6-3, 4-6, 6-2
6. finał Agnieszka Radwańska (9) - Vera Zvonareva (4) 6-3, 6-2

China Open

7. 2 runda Agnieszka Radwańska (11) - Jie Zheng 6-1, 6-4
8. 3 runda  Agnieszka Radwańska (11) - Sofia Arvidsson 6-4, 6-2
9. ćwierćfinał  Agnieszka Radwańska (11) - Ana Ivanovic 6-3, 3-2 krecz
10. półfinał Agnieszka Radwańska (11) - Flavia Pennetta 6-2, 6-4

Ten sukces nie wziął się z niczego. Złożyło się na niego kilka czynników. Pierwszym z nich jest fakt, że Agnieszka szybko zakończyła grę w US Open i zachowała sporo sił. Przeciwniczki naszej najlepszej tenisistki w końcu sezonu są zupełnie bez formy. Ale chyba najważniejszym czynnikiem, który wpłynął na ten sukces jest to, że opiekuje się nią Tomasz Wiktorowski.



To on powoduje, że Agnieszka ma większą wiarę w swoje możliwości i czuje się pewniej na korcie. On wyznacza jej plan taktyczny gry, ona mimo dość trudnego charakteru realizuje ten plan na korcie. Jest to widoczne w jej aktualnej grze. Wcześniej było różnie. Ojciec Radwański mówił swoje, a Agnieszka grała swoje. A wiadomo, bez dyscypliny taktycznej nie ma gry i nie ma wygranej. Widzę również poprawę w technice gry Agnieszki. Łatwo zmienia ona kierunki gry, nieźle też serwuje. Coraz częściej serwisem wygrywa ważne punkty w meczu, a to już jest walor mistrza. Dzielnie wytrzymuje nawet dłuższe wymiany. Tego wcześniej w jej grze nie widziałem.



Teraz trzeba utrzymać, utrwalić tę formę. Mam nadzieję, że ambicje rodzinne nie wpłyną źle na dalszą karierę Agnieszki.

Mnie najbardziej podobał się jej mecz z Kanepi. Agnieszka była bardzo wyluzowana, zmieniała ciągle rytm gry. Biedna Kanepi nie wiedziała jak grać. Dała sobie narzucić styl Agnieszki i przegrała.
Dzisiaj w meczu z Pennettą też było nieźle. Grała mądry tenis bez wielkiego ryzyka. Agnieszka widząc przed sobą mocniejszą od siebie tenisistkę pozwalała jej popełniać błędy. Zmieniając rytm gry potrafiła zaskoczyć również skutecznym ofensywnym zagraniem. Pennetta nie przygotowała się dobrze do meczu z Radwańską i przegrała. Mam nadzieję,  że podobnie będzie jutro z Andreą Petkovic.

Kiedy czytam artykuły dotyczące aktualnej gry Agnieszki wydaje się, że szybko stanie się ona numerem 1. Niektórzy wieszczą, że szybko wejdzie do pierwszej „5” WTA. To spora przesada. Ja byłbym bardzo zadowolony, gdyby Agnieszce udało się powrócić do pierwszej „10”.
Tymczasem czekam na jutrzejszy mecz i trzymam kciuki za wygrany kolejny finał Agnieszki.
15:29, tojarek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 września 2011
Polska staje się potęgą deblową tenisowego świata!
Polscy tenisiści są już w półfinale US Open. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski (6) pokonując indyjską, wyżej rozstawioną parę deblową Bhupathi - Paes (4) dotarli do półfinału turnieju wielkoszlemowego. To wielki sukces, który może zostać jeszcze powiększony. Przed Polakami w najgorszym przypadku mecz z parą hindusko-pakistańską  Bopanna-Qureshi (5). Jak wydaje się, oni również są do pokonania.
Agnieszka Radwańska po nieudanym starcie w singlu wetuje sobie tę porażkę dobrą grą w deblu. Razem ze Słowaczką Danielą Hantuchową osiągnęły również półfinał, pokonując Włoszki - Sarę Errani  i Robertę Vinci.
Bardzo żałuję, że nie udało się Agnieszce w singlu. Miała bardzo dobre losowanie. Nie przyłożyła się do meczu z Angelique Kerber, a szkoda,



teraz jej koleżanka Andżelika odcina kupony z tego dobrego losowania. Agnieszka zwykle ma duże szczęście do losowania, ale tak dogodna sytuacja może się już nie powtórzyć. :(
A może teraz silnie zmotywowane Agnieszka i Daniela wygrają deblowy US Open? Szczerze im tego życzę.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30