autor bloga
Jarosław Wyrozębski


Blog > Komentarze do wpisu
Agnieszka w ekspresowym tempie w ćwierćfinale Australian Open
Ćwierćfinały, to  moment w którym turniej Australian Open wchodzi w najciekawszą fazę. O prawo do gry w ćwierćfinałach spotkały się Julia Goerges z Agnieszką Radwańską. Mecz tych sympatycznych pań trwał tylko 54 minuty. Łatwo przyszła wygrana Agnieszce (6:1,6:1).



Tym razem piękna Julia wyszła tylko lepiej na fotografii, a na korcie wszystko wychodziło lepiej naszej tenisistce. Niemka tego dnia była wyraźnie niedysponowana, ale wynik meczu był głównie rezultatem wspaniałej postawy Agnieszki w trakcie trwania całego spotkania.
Agnieszka nie odpuszczała, była skoncentrowana, mocno zdeterminowana, walczyła  o każdy punkt.
Brawo, Agnieszka !!!
Na podkreślenie zasługuje fakt, że Radwańska wyraźnie poprawiła formę biegową. Oznacza to ni mniej ni więcej, że gra defensywna Krakowianki jest obecnie na znacznie wyższym poziomie.
Cieszę się również z tego, że u naszej tenisistki znikają fochy, gniew, demonstracje niezadowolenia, które jeszcze nie tak dawno bywały po każdej nieudanej akcji. Teraz możemy obserwować jeszcze trochę nieśmiało zaciśniętą pięść. Tzn. moc jest z nami… :)



Zaciśnięta pięść Agnieszki to może być dobry znak przed meczem z Azarenką. Ten mecz wygra tenisistka, która zachowa więcej siły. Zalecałbym Agnieszce, by w tym meczu dobrze gospodarowała swoimi siłami, to może być klucz do zwycięstwa.
Walkę o ćwierćfinał toczyła również koleżanka Agnieszki Karolina Woźniacka. Jej przeciwniczką była Jelena Jankovic. Spotkały się dwie defensorki, inaczej dwie „przebijaczki piłek”.
Karolina jakby zazdrościła Agnieszce wyniku, próbowała Jelenę odprowadzić do szatni „na rowerku”. Wygrała pierwszego seta 6:0, oczywiście nie bez wysiłku. W drugim Karolina trochę osłabła, a rywalka odżyła. Pojedynek zrobił się zacięty, niemal doszłoby do trzeciego seta. Ostatecznie skończyło się na 7:5. Karolina wygrała, ale zostawiła na korcie sporo zdrowia.
Przy okazji chciałem wspomnieć o meczu drugiej rundy AO toczonym przez Karolinę z Gruzinką Anną Tatishvili. To był najlepszy mecz kobiecy jaki widziałem do tej pory w AO 2012.
Anna w drugim secie wprowadziła grę na bardzo wysoki poziom. I to nie tylko pod wzgędem zaciętości. Długie wymiany były prowadzone z wielką siłą i z wielkim ryzykiem, piłki nierzadko trafiały w linie. To były wspaniałe emocje, to był właśnie „tenis z najwyższej półki”. Wgrała Karolina 6:1,7(7):6(4) wznosząc swój tenis na najwyższy poziom.



Wierzę w to, że jeszcze nie raz zobaczymy Annę Tatishvili i to oczywiście na znacznie lepszej pozycji rankingowej.

niedziela, 22 stycznia 2012, tojarek